| Terminarz | FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Grupy | Statystyki | Rejestracja | Zaloguj |

Poprzedni temat «» Następny temat
NHL 2023/24
Autor Wiadomość
Tomasz 
Patron rozsądku


Ulubiony Zawodnik: Raymond
Za Red Wings od sezonu: 1998-99
Wiek: 40
Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 3817
Skąd: LS|PL
Wysłany: 2024-06-07, 14:15   

Po przewertowaniu mnóstwa analiz, czy zapowiedzi. Oglądnięciu kilku programów, które traktowały o tym co może nas czekać, już w sobotę. Jednak nie będę się rozpisywał. Tym bardziej, że obie organizacje są mi pod względem kibicowskim obojętne. Interesuje mnie po prostu to kto, i w jaki sposób zostanie tegorocznym triumfatorem. Powinno być grubo.

Quirks of the Stanley Cup: Examining the evolution and oddities of hockey’s Holy Grail

The Stanley Cup GMs: Ken Holland, Bill Zito and two paths to the Final

 
     
Tomasz 
Patron rozsądku


Ulubiony Zawodnik: Raymond
Za Red Wings od sezonu: 1998-99
Wiek: 40
Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 3817
Skąd: LS|PL
Wysłany: 2024-06-09, 15:05   

Sądzę, że pierwsze starcie finału, nie rozczarowało. Jako postronny kibic musze przyznać, że Pantery lepiej zrealizowały swój game plan. A Bobrowski dał popis swojego warsztatu. Ustanawiając przy okazji klubowy rekord w łącznej liczbie zwycięstw w fazie posezonowej. Przy czym czyste konto to jedno (32 obrony). I należą mu się ogromne brawa. Ale nie zapomniał popełnić także znamiennych dla siebie błędów. Czyli tych pochopnych prób zagrywania krążka, które niemal go zgubiły na początku meczu, czy pod koniec drugiej tercji. Skinner spisywał się solidnie, ale meczu nie ukradł. Napisałbym, że wszystkie gwiazdy Panter z pola "przepracowały" swoich przeciwników. Wygrywając większość wznowień minionej nocy i mając znacznie więcej udanych wejść ciałem. O dziwo special teams, nie miały w tym meczu znaczenia. Sztab trenerski Nafciarzy, nie próżnował. Przemeblowywał formacje w locie, ale nie udało im się przechytrzyć rywali. Jeśli ktoś nie rzucał jeszcze okiem, na ostatnie wydarzenia. Zachęcam. ;)

Most saves ever in a Stanley Cup Final Game 1 shutout:

◽️ Roberto Luongo — 36 (2011)
◽️ Billy Smith — 35 (1983)
◽️ Grant Fuhr — 34 (1984)
◽️ Sergei Bobrovsky — 33 (2024)


 
     
Tomasz 
Patron rozsądku


Ulubiony Zawodnik: Raymond
Za Red Wings od sezonu: 1998-99
Wiek: 40
Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 3817
Skąd: LS|PL
Wysłany: 2024-06-11, 15:53   

Początek drugiego starcia zdecydowanie należał do Panter. Goście nie byli w stanie nawet zbliżyć się do Bobrowskiego. Także podczas liczebnej przewagi. Dopiero później, gdy wcześniej z powodu kontuzji wypadł Luostarinen, a z lodu został wyrzucony Foegele. Sytuacja się rozluźniła podobnie, jak struktura defensywna Panter. W konsekwencji Ekholm zaskoczył doświadczonego Rosjanina i Nafciarze po praz pierwszy w tej serii strzelili bramkę oraz objęli prowadzenie. Dodam, że Skinner trzymał wynik i miał przy okazji sporo szczęścia. Do 20 minuty, nie brakowało dynamicznych akcji, czy dobrych interwencji po obu stronach.

Pierwsza faza drugiej odsłony potwierdziła, że Pantery, nie radziły sobie najlepiej w liczebnych przewagach. Sami także łapiąc niepotrzebne kary. Natomiast Bennett przestrzelił w pewnym momencie. Co z pewnością nie podobało się lokalnym kibicom. Patrząc całościowo. Gra wyraźnie się wyrównała. Był taki moment, gdy długo nie dało się słyszeć gwizdka, a pomimo pomyłek. To dynamizm dyktował warunki, na tafli. Gdy zbliżała się połowa meczu. Uaktywnił się Fiński duet po stronie podopiecznych Maurice'a. Mikkola pokonał Skinnera, po podaniu od Lundella, a w Amerant Bank Arena, aż się zagotowało. Następnie gospodarze próbowali pójść za ciosem, ale ich starania pokrzyżowała kolejna kara mniejsza. Przy czym do łask wrócił Bobrowski. Odetchnął dopiero, gdy goście z Edmonton, postanowili, że także nie będą przywiązywać uwagi do ewentualnych sędziowskich gwizdków. Obyło się jednak bez konsekwencji. I do 40 minuty, nadal faktem była kompletna indolencja strzelecka w tym elemencie. Z resztą dla obu organizacji. Więc była to swego rodzaju sprawiedliwość.

Od startu trzeciej tercji było widać mnóstwo chęci po stronie Nafciarzy. Słusznie czuli, że jeśli nie skruszą Bobrowskiego po raz kolejny. To mogą mieć problemy. Jednym z nich został Rodrigues, który bezlitośnie wykorzystał błąd Boucharda. Kibice całkowicie odzyskali rezon, a co za tym idzie doping niósł Pantery, jeszcze dalej. Kolejne minuty pokazały, że zależało im na powiększeniu przewagi. Wróciła optyczna przewaga, ale coraz więcej było też zerkania na zegar. Draisaitl w ferworze walki zupełnie niepotrzebnie próbował powstrzymać Barkowa w ten niefortunny sposób. Przy okazji odrywając obie stopy z lodu w trakcie tego wejścia ciałem. Za co musiał odsiedzieć dwie minuty, które były kosztowne. Na 6 sekund przed jej zakończeniem to, Rodrigues po raz drugi w tym meczu zapalił koguta. I nie ma się co dziwić, że po kolejnych gwizdkach pojawiło się mnóstwo sportowej złości. Po czym ponownie zrobiło się luźniej, na lodowisku. A w między czasie McDavid został widowiskowo powstrzymany przez Bobrowskiego. Podopieczni Knoblaucha, byli sfrustrowani, ale ich trener dał im jeszcze trudniejsze zadanie. Bardzo wcześnie ściągając Skinnera. W jednej z kolejnych sekwencji. Ekman-Larsson zarobił niepotrzebna karę, za wyekspediowanie gumy poza pleksę. Tak więc na kilka minut przed końcem. Dzięki czemu Nafciarze zaczęli mocniej naciskać. Ale Bobrowski wydawał się być zaporą, nie do przejścia. Po chwili Ekblad, gdy tylko dopadł do krążka. Wystrzelił w kierunku pustej bramki rywala, trafiając perfekcyjnie. Z resztą dwie ostatnie minuty meczu i tak przebiegały pod dyktando Panter, skoro Carrick zarobił karę. Skończyło się, na wygranej 4-1, a więc póki co Finał, przebiega po myśli drużyny z Sunrise, na Florydzie.

Ciekawe, czy w kolejnym starciu wystąpią w pełnym składzie (możliwe urazy Luostarinena oraz Barkowa). Trzeba też przyznać, że Bobrowski w przyjemny dla oka sposób. Kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa. Liczby także są nieubłagane. 35-latek góruje, nad Skinnerem. A patrząc z perspektywy historii w NHL. Drużyna, która wygrała pierwsze dwa mecze. Ostatecznie triumfowała w 91 % przypadków. I nie zanosi się, na to, aby coś się zmieniło.

 
     
Tomasz 
Patron rozsądku


Ulubiony Zawodnik: Raymond
Za Red Wings od sezonu: 1998-99
Wiek: 40
Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 3817
Skąd: LS|PL
Wysłany: 2024-06-14, 08:05   

Finał robi się wyjątkowo jednostronny. Ostatnia drużyną, która odprawiła rywala w 4 meczach, były Skrzydła w 1998 roku. Ciekawe, czy i tym razem będzie podobnie.

Pierwsza tercja obfitowała w emocje. Nafciarze naprawdę starali się czymś zaskoczyć Bobrowskiego. Przy okazji, nie oszczędzając go fizycznie. Szczególnie pod koniec kotłowało się pod jego bramką. A najsprytniej większą swobodę na lodzie wykorzystał Reinhart, na spółkę z Forslingiem. Pomoc Barkowa także była nieoceniona. Generalnie obie strony, gdy grały z liczebna przewagą. Podobnie, jak w całej serii. Miały potężne problemy, aby pokonać bramkarza rywali.

Początek drugiej tercji, przypomniał o umiejętnościach Foegele. Tym co dało Panterom mnóstwo pewności siebie. I pokazało powtarzające się słabości poszczególnych graczy gospodarzy w tej serii. Był ten kilkuminutowy okres w dalszej części, gdzie goście z Florydy, rozstrzelali po kątach Skinnera. Momentami w widoczny sposób rozkojarzonego, co dotyczyło także kilku jego kumpli z pola. Za to, Bobrowski kontynuował ekspozycję swojego warsztatu. I mocno trzymał fort. Nie pozwalając Nafciarzom, na nic więcej.

Ostatnią odsłonę można było potraktować, jako zryw gospodarzy. Minionej nocy po prostu się nie udało. Ale po prawdzie podopieczni Knoblaucha, nie potrafili sobie poradzić z Panterami, na takim poziomie, który zapewniałby całkowitą zmianę momentum. Pozostając z zerową skutecznością w PP. Co z tego, że tym razem spędzili o wiele więcej czasu w strefie obronnej rywali, czy wygrali większość wznowień, nie wspominając o liczbie celnych strzałów. Maurice, wraz ze swoimi graczami, jest już bardzo blisko ostatecznego triumfu. W moim odczuciu prowadzi lepszą ekipę, która jest przez niego psycho-motorycznie przygotowana do osiągania sukcesów.

 
     
Tomasz 
Patron rozsądku


Ulubiony Zawodnik: Raymond
Za Red Wings od sezonu: 1998-99
Wiek: 40
Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 3817
Skąd: LS|PL
Wysłany: 2024-06-16, 20:41   

Nie będę się rozpisywał.

Minionej nocy Nafciarze, po raz pierwszy pokazali, że także mają spory power, nie tylko star power. Do tego Skinner, wreszcie wspiął się, na wyżyny. Za to, przypuszczam, że Bobrowski, po tych 16 strzałach i 5 wpuszczonych bramkach oraz niecałych 25 minutach. Raczej stracił statut kandydata do Conn Smythe Trophy. Drużyna z Edmonton doznała też przełamania grając w liczebne przewadze (już na Stolarzu). Ale skromnego i podobnie, jak Pantery. W całej rywalizacji. Wykorzystali dopiero jedną okazję, na kilkanaście.

Zobaczymy, czy organizacja z Florydy się otrząśnie i nie pozwoli rywalom, aby odzyskali całą pewność siebie. ;)



 
     
Tomasz 
Patron rozsądku


Ulubiony Zawodnik: Raymond
Za Red Wings od sezonu: 1998-99
Wiek: 40
Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 3817
Skąd: LS|PL
Wysłany: 2024-06-19, 14:12   

Okazuje się, że Nafciarze, nie zamierzają oddawać więcej pola w tej rywalizacji. Wygrywając minionej nocy, już drugi raz z rzędu. I to w Sunrise, co może nie jest zaskoczeniem, gdy McDavid zaczyna robić "swoje rzeczy". A Skinner ponownie, zdecydowanie nie był słabością gości. Dzięki czemu, już zrobiło się bardzo ciekawie. Oczywiście jeden wyśmienity mecz Panter i wątpliwości zostaną rozwiane, ale przecież w piątkową noc to, Edmonton stanie się stolicą hokeja, po raz trzeci. I chyba nikt, nie będzie lekceważył tego atutu.

Bobrowski zaczyna mieć naprawdę utrudnione zadanie. Knoblauch powoli nadszarpuje pomysły Maurice'a. A jego gracze zaczynają po prostu częściej wykorzystywać stwarzane przez siebie okazje. Czapki z głów przed "zadaniowcami" Nafciarzy. Elegancko komplementują tą potężną mieszankę talentu z przodu. Oczywiście Pantery także miały swoich małych bohaterów. Tkachuk, czy Rodrigues w drugiej tercji. Ekman-Larsson w pierwszych minutach trzeciej odsłony. A reszcie zabrakło nieco szczęścia w kolejnych minutach. Podobnie, jak czasu do odrobienia wszystkich strat. McDavid wbił gwóźdź, na kilkanaście sekund przed końcową syreną i dlatego zawarłem to, o czym pomyślałem w pierwszym akapicie.



 
     
Tomasz 
Patron rozsądku


Ulubiony Zawodnik: Raymond
Za Red Wings od sezonu: 1998-99
Wiek: 40
Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 3817
Skąd: LS|PL
Wysłany: 2024-06-22, 13:53   

Zrobiło się jeszcze ciekawiej.

Would this Panthers collapse be the worst in NHL history? Yes, and it’s not close

Zanosi się, na epicki collapse. Ale z kategorii tych pamiętanych, na długo. Ponieważ tekst, który wstawiłem powyżej. Jeszcze bardziej otwiera oczy. Nie mam pojęcia co stało się Panterami po pierwszych trzech meczach. Prawie nic im nie wychodzi, a sami Nafciarze, mają też mnóstwo szczęścia. Skinner ewidentnie zamienił się rolami z Bobrowskim.

Co do tej nieuznanej bramki i ewentualnej zmiany wyniku. To był ciężki orzech do zgryzienia, ale wprawne oko wyłapie po kilku razach, że sędziowie mieli racje. Minimalnie, ale zawsze. Z resztą mam wrażenie, że podopieczni Maurice'a. I tak mieliby ogromny problem, aby powstrzymać to co, później wydarzyło się w drugiej tercji. Wówczas powróciły stare demony, a trzecia odsłona pomimo przebudzenia i przełamania Skinnera, była tylko formalnością. Nie mam pojęcia, jak to, się wszystko skończy. Knoblauch, już jest swego rodzaju cudotwórcą i może tylko zabetonować swój status. Szkoda tylko, że przy okazji pochwały będą wrzucane dla dziadka Hollanda, który nie do końca na nie zasłużył.



 
     
Tomasz 
Patron rozsądku


Ulubiony Zawodnik: Raymond
Za Red Wings od sezonu: 1998-99
Wiek: 40
Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 3817
Skąd: LS|PL
Wysłany: 2024-06-25, 14:55   

Niech nikt sobie, nie myśli, że nie jestem w pewien sposób zaskoczony. Pantery naprawdę mi zaimponowały. Choć przecież niewiele brakowało, aby ten mecz, miał jednak inny przebieg.

Przydałby się jeszcze jeden akapit z konkretami. ;)





 
     
Tomasz 
Patron rozsądku


Ulubiony Zawodnik: Raymond
Za Red Wings od sezonu: 1998-99
Wiek: 40
Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 3817
Skąd: LS|PL
Wysłany: Wczoraj 15:30   

Gdyby ktoś się zastanawiał, jaka była kondycja :nhl: w minionym sezonie. Allan Walsh, raportował co trzeba, na łamach platformy X:

The NHL’s revenue breakdown compared to the other big three North American pro sports leagues shows it’s still primarily a gate driven entity.

Dodając do tego w sumie gówniany marketing, czy nieumiejętność wynegocjowania sobie czegoś więcej w ogólnokrajowych stacjach. Gdyż zazwyczaj czas premium, jest zjedzony właśnie przez konkurencyjne sporty. Wygląda na to, iż Bettman i spółka, nadal będą bić głową w mur. :P

  
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Design by Forum Komputerowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 11